poniedziałek, 7 grudnia 2009

Prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow w sejmie 18.11.2009

Przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow
w sejmie 18.11.2009:
zrodlo
Nie będę zajmować się szczegółami, ponieważ jest wiele rzeczy, o których możemy dyskutować i które trzeba zrobić. Jest to pewne podsumowanie dwóch lat współpracy, bywało w tym czasie różnie, czasami było to trudne partnerstwo z panią minister, ale ostatnie posiedzenie plenarne skończyliśmy tym, że uzgodniliśmy to, co w tej chwili jest przedstawiane. Ten projekt ministerstwa w ponad 80% są to rzeczy, które razem w dyskusji wypracowaliśmy. Główny nurt jest według nas zasadny, popieramy go. Stawiamy na jakość, na projakościowe finansowanie i profesjonalizm w zarządzaniu szkolnictwem wyższym.

Wiele poprzednich głosów jest wynikiem troski o szkolnictwo wyższe, ale nie do końca zgadzam się z takimi rozwiązaniami typu wprowadzenie rady nadzorczej czy konwentu, bo to zapewni, że będzie się dobrze działo. Sprowadza się to jednak do tego, kto w tych ciałach będzie uczestniczyć. Najważniejszą sprawą dla naszego środowiska jest ocena jakości jednostek, pracowników, która objawia się w taki sposób, że konkursy są dobrze zdefiniowane. Co z tego, że będę wybierać menadżera, jeśli postawię takie warunki konkursowe, które nie zapewnią, że wybiorę najlepszego. Mówi się tu o profesjonalnym zarządzaniu, o kierowaniu wyższą uczelnią, jako menadżer. W Polsce nie istnieją specjaliści w tej dziedzinie. Nie jest prawdą, że ktoś, kto zarządza dobrze fabryką samochodów, będzie zarządzać dobrze uniwersytetem.
Państwa wypowiedzi pokazują, jak różnorodne jest środowisko, że każdy z nas widzi w gruncie rzeczy lokalne problemy. O zarządzaniu mówię z pozycji rektora, ale mój kolega będzie mówić z pozycji profesora prowadzącego zajęcia i granty. Moim zadaniem jest to, aby stracił on jak najmniej czasu na przygotowanie grantów, a potem ich realizację. Osoby zarządzające uczelniami nie otrzymują od rządu, od władz narzędzi, które im to ułatwiają. Trzeba to jeszcze wkomponować w środowisko legislacyjne kraju. To też poważne zadanie. Jeżeli chcemy mieć sukces, a moim zdaniem jesteśmy skazani na sukces, bo tak się składa, że kwestia nowelizacji ustawy i później strategii i głębszych reform akurat odbywa się w okresie, kiedy mamy ogromną pomoc finansową z Unii Europejskiej. Gdy te pieniądze będą szły we właściwym kierunku, gdy osoby aplikujące będą mieć właściwie wycenione granty, gdy pieniądze będą dostawać właściwe instytucje, to wszystko to stworzy środowisko dla szkolnictwa wyższego, które będzie bardziej wiarygodne.
Dla mnie najważniejszą rzeczą jest system finansowania szkolnictwa wyższego motywujący uczelnie do określonego postępowania. Nie wierzę w rozporządzenia, potrafimy je omijać, ale decydują tu pieniądze. Jeżeli jednoetatowość będzie tak zdefiniowana, że tylko w jedno miejsce będą szły pieniądze za człowiekiem, a w tej chwili sytuacja się rozmywa, to na pewno byłoby to ograniczone. Ważny jest system oceny jakości na każdym poziomie.
Jest to działanie w bardzo dobrym kierunku. Strategię rozwoju szkolnictwa wyższego mamy już właściwie gotową. Wczoraj została ona skierowana do druku, będzie przedstawiona 2 grudnia br. na spotkaniu w Uniwersytecie Warszawskim i zapewne wszyscy państwo dostali już zaproszenia do udziału w tym spotkaniu. Materiał zostanie poddany pod dyskusję, a w międzyczasie zapewne pojawi się druga strategia, którą zarządza pani minister i wówczas będą dwa dokumenty, które dadzą podstawę do znalezienia właściwych rozwiązań na poziomie legislacyjnym. To co innego niż dziś mówimy, bo to są na razie życzenia.
Przy okazji chcę podkreślić, że nie powinniśmy fetyszyzować niektórych rzeczy. Kiedy słyszę, że mamy mieć łatwiejszą ścieżkę dla osób wracających zza granicy, to przypominają mi się czasy, jak w Uniwersytecie Warszawskim studiowało wielu Wietnamczyków, a na Politechnice Warszawskiej Libijczyków, którzy wracali do swoich krajów i obejmowali stanowiska nie niższe niż wiceminister. Nie chciałabym, aby Polska znajdowała się w tej grupie. Musimy szanować to, co robimy na swoim terenie. Nie ulega wątpliwości, że gdybym mogła zapewnić młodym ludziom mobilność, to wprowadziłabym rozporządzenie, że nie przyjmę adiunkta po doktoracie, jeżeli nie ma stażu za granicą. Nie bałabym się, że on do mnie nie wróci, jeżeli mogłabym mu zapewnić warunki finansowe i przede wszystkim warunki jego kariery naukowej na miejscu.
Na zakończenie chcę powiedzieć, że jest to początek naszej wspólnej drogi, jeszcze wiele przed nami, ale widzę to bardzo optymistycznie.